czwartek, 11 lutego 2016

Enteogenne afrodyzjaki, czyli pożądanie zintensyfikowanych zmysłów


W szóstym numerze TRANS/WIZJI ukazał się mój tekst o afrodyzjakach. Jako, że upłynęło już sporo czasu od jego ukazania, to zamieszczam go w całości poniżej. W piśmie tym ukazało się wiele interesujących materiałów, dlatego zachęcam wszystkich do kupna TUTAJ. Życzę przyjemnej lektury.

Afrodyzjaki to rośliny, przyprawy lub innego źródła substancje zwiększające popęd płciowy, a także używane w różnych rytuałach o charakterze seksualnym i erotycznym. Należy zaznaczyć, że istnieje pogląd o naturalnych afrodyzjakach, jakoby nie było ich zbyt wiele pod względem realnego i skutecznego działania na organizm ludzki. Pogląd ten bierze się z dość dużej rozbieżności w odbieraniu podstawowych zmysłów przez istoty ludzkie. Otóż każdy człowiek jest inny i tym samym nieco inaczej odbiera doznania seksualne, a także ma różne potrzeby, fantazje, zachcianki oraz wrażliwe na stymulacje punkty w ciele. Stąd wynika tak duża odmienność w działaniu naturalnych afrodyzjaków, których aktywność często określana  jest jako subtelna lub słaba. Jednak należy zaznaczyć, że w oficjalnej farmakologii lub farmakognozji rzadko do afrodyzjaków zalicza się substancje psychoaktywne, a w szczególności wyciągi z roślin enteogennych. Taki stan rzeczy podyktowany jest z reguły ich statusem prawnym. Jednakże to właśnie środki zmieniające świadomość najczęściej w znaczący sposób są w stanie modulować odbieranie przez ludzi przyjemności seksualnej i niektóre z nich mogą z powodzeniem być zaliczane do silnie i pewnie działających afrodyzjaków.

Ludzie postrzegają rzeczywistość pod kątem pięciu podstawowych zmysłów: wzroku, węchu, dotyku, smaku i słuchu. To właśnie synteza ich wszystkich wpływa na odbieranie bodźców ze świata zewnętrznego oraz kształtowanie wewnętrznych procesów mentalnych.  Poprzez czynniki środowiskowe (np. wychowanie), genetyczne, a także dojrzewanie każdy człowiek wyrabia w sobie nieco odmienne sposoby rozumienia i reagowania na bodźce o charakterze seksualnym. Nie jest tajemnicą, że enteogeny mogą zarówno sprzyjać, jak i wywoływać zupełnie przeciwną reakcję podczas zaangażowania w praktyki seksualne i erotyczne. Wynika to głównie ze zmienności jaką charakteryzują się tego typu substancje w działaniu na ludzki układ nerwowy. Każdy nieco inaczej będzie reagował po przyjęciu takiego środka. Z racji tego, że enteogenne afrodyzjaki są w stanie zwiększać intensywność wszystkich ludzkich zmysłów, a tym samym w sposób wyraźny wpływać na doznania płynące z rzeczywistości zewnętrznej oraz wewnętrznej, możemy śmiało powiedzieć, że mogą one stać się ważnym elementem tzw. "gier miłosnych". Pokazuje nam to zresztą historia używania w tym celu różnych roślinnych surowców już od czasów starożytności.

Właściwe w każdej niemal kulturze namierzono używanie substancji zmieniających świadomość i ich niebagatelny wpływ na kształtowanie, a także rozwój interakcji psychospołecznych. Należy pamiętać, że dawniej seks był o wiele ważniejszą częścią życia plemiennego, a nierzadko jego centralnym punktem lub główną rozrywką. Nic dziwnego, bowiem zbliżenia intymne to podstawowy budulec przetrwania gatunkowego i przedłużania rodu. Dlatego praktyki seksualne rozwijały się bardzo szybko, a wokół nich z niezwykłą intensywnością narastało coraz więcej technik, mitów, legend, złożoności czy wynaturzeń. Substancje psychoaktywne, które są w stanie modulować wszystkie ludzkie zmysły były więc bardzo pożądanymi środkami w rytuałach, inicjacjach i stosunkach seksualnych. Bardzo ważnym elementem potrzebnym do prawidłowego zadziałania psychodelicznych afrodyzjaków było rzecz jasna odpowiednie nastawienie i względna stabilność psychiczna osób zażywających. Niektóre z magicznych eliksirów miłości przetrwały do czasów współczesnych i świadomie lub nieświadomie nadal używane są w społeczeństwie, ale ogólnie można przyjąć, że sztuka konsumpcji enteogenów w celu wzbudzania seksualnych żądz została już zapomniana.

W jaki sposób działają afrodyzjaki? Przede wszystkim wpływają na receptory dopaminowe, serotoninowe, opioidowe, układ endokannabinoidowy, ukrwienie narządów płciowych, nasilają wydzielanie określonych neurotransmiterów oraz często zwiększają wrażliwość  konkretnych zmysłów. Enteogeny jako substancje, które najczęściej aktywują silniej lub słabiej większość z wyżej wymienionych obszarów ludzkiego układu nerwowego i fizjologii, były niezwykle cenione, a wieloletnia praktyka różnych kultur potwierdziła nierzadko ich zbawienny wpływ na jakość stosunków intymnych, a także różnego typu blokady i schorzenia o charakterze seksualnym. Do najstarszych środków afrodyzyjnych zaliczane są m.in. opium, konopie i wytwarzany z nich hasz, mikstury przyrządzane z roślin z rodziny psiankowatych (mandragora, pokrzyk, lulek, bieluń), agawa, aloes, wino i inne napoje na bazie alkoholu oraz tropikalne eliksiry medyczne np. Ayahuasca, zwana też "Pnączem dusz" lub "Lianą umarłych". Niektóre południowoamerykańskie farmakopee wymieniają główne działanie Yage jako afrodyzjaku. Poza tym meskalina zawarta w wielu gatunkach kaktusów również może być zaliczana jako silny środek zwiększający pobudliwość płciową poprzez intensyfikację zmysłów i jej wpływ na receptory związane z tzw. "układem nagrody" w systemie nerwowym.


Konopie

Jednymi z najstarszych afrodyzjaków o właściwościach zmieniających percepcje są niewątpliwie konopie, często referowane jako Cannabis sativa L. i Cannabis indica Lam. Do dziś palony susz konopny lub inne przetwory z żeńskich odmian tej rośliny (np. haszysz lub ekstrakt olejowy) są chętnie używane przez rzesze ludzi w celach rekreacyjnych, rytualnych, leczniczych, a także afrodyzyjnych. Co ciekawe najstarszy archeologiczny dowód używania konopi nie pochodzi z Azji, a z terenów dzisiejszych Niemiec, gdzie odnaleziono kwiaty, a także nasiona tej rośliny datowane na 7500 lat p.n.e. W germańsko-celtyckich grobach często znajdowano susz roślinny oraz ręcznie robione fajki do jego przyjmowania. Templariusze nazywali konopie "zielonym złotem" i posiadali własne receptury ich użycia w rytuałach okultystycznych. Konopie od blisko 3500 lat łączono z opioidami zawartymi w maku. Taka kombinacja uważana była za bardzo cenny i skuteczny afrodyzjak. Z konopiami łączy się wiele legend i mitów, głównie z krajów azjatyckich. Popularna ganja w niektórych kulturach Azji uważana jest nawet za pierwszy odkryty afrodyzjak i łączy się ją z legendą o Shivie i Parvati, ich boskim orgazmie uzyskanym dzięki zapaleniu ziela konopnego. Wiele tantrycznych tradycji stawia rytualne użycie konopi na bardzo ważnym miejscu w praktykach magiczno-miłosnych. Przetwory z rośliny wykorzystywane były przez szamanów lub adeptów różnych wschodnich magicznych ścieżek duchowych jako nieodzowne elementy ekstatycznych, transowych tańców, medytacji, kontemplacji i leczenia chorób. Współcześnie wiedza o konopiach wykładana jest w niemal wszystkich azjatyckich szkołach medycznych.

Farmakologia kannabinoidów, czyli głównych substancji aktywnych w roślinie została dość dobrze poznana. THC i CBD łączą się z receptorami w układzie endokannabinoidowym hamując wywtarzanie cAMP, przez co dochodzi do zmian w uwalnianiu hormonów i neuroprzekaźników. Oznacza to często zwiększone czucie ciała, a także wszelkich bodźców zewnętrznych np. dotyku, dźwięku oraz intensyfikacja zmysłu smaku. Wiele osób raportuje o wyostrzeniu wszystkich zmysłów, co spowodowane jest najprawdopodobniej zwiększonym napływem krwi do mózgu i zwiększeniem przewodnictwa sygnałów nerwowych w neuronach. Odkryto, że każde dziecko z mlekiem matki otrzymuje dawki endogennych kanabinoidów, które mają dość szczególny wpływ na tworzenie więzi między matką i potomstwem, a także działa na nie relaksująco, uspokajająco i ochronnie. Niektórzy badacze uważają, że to właśnie endogennie wytwarzane w ciałach kannabinoidy (np. anandamid i 2-arachidonyloglicerol) w okresie dzieciństwa sprawiają, że świat odbierany wówczas ma jakby otoczkę magii lub "płaszcza nieskończoności". Kiedy ludzie dorastają i zetkną się w okresie dojrzewania lub później z kannabinoidami zawartymi w roślinie, to mogą odczuwać euforię, poczucie bezpieczeństwa i podniecenie związane z rozpoznanymi wzorcami reagowania na substancje o podobnej strukturze, nabytymi we wczesnym i późniejszym dzieciństwie.

Technologie przyjmowania konopi udoskonalano lub modulowano na przestrzeni dziejów. W ten sposób powstawały eliksiry o dużej rozpiętości działania. Popularnym afrodyzjakiem był mleczny wyciąg alkoholowy z kwiatów konopi, do którego dodawano liście bielunia, suszone kapelusze muchomorów czerwonych, a także mleczko z wyciśniętych makówek. W ten sposób kannabinoidy, morfina i jej pochodne, muscymol, alkaloidy tropanowe tworzyły dość specyficzne związki synergiczne osiągając aktywność na receptorach kannabinoidowych, muskarynowych, opioidowych, działając także adrenergicznie. Odpowiednio dobrana dawka takiej mikstury mogła zadowolić wymagających praktyków magii seksualnej. Dawniej zaawansowani adepci tantry w Azji stosowali susz konopny, a także rozdrobnione liście Tojadu mocnego (Aconitum napellus L.), które przyjmowali w formie mieszanki do palenia. Indukowała ona bardzo silne efekty, rozgrzewając ciało, stymulując pracę niemal wszystkich narządów. Szereg innych surowców roślinnych było mieszanych z kwiatostanami konopi w celu pobudzenia czynności płciowych. Zaliczały się do nich popularne i pikantne przyprawy (kardamon, chili, pieprz) lub bulwiaste kłącza imbiru, kwiaty lawendy, ziele męczennicy, czy ziele damiany. Celem tego typu mikstur było najczęściej rozgrzanie ciała, wzmocnienie działania alkoholu, poprawienie ukrwienia narządów intymnych i ogólna poprawa lub uwrażliwienie odbierania sygnałów zmysłowych. Popularny mit głosi jednak, że młodzi kochankowie nie potrzebują afrodyzjaków, ponieważ prawdziwa, czysta namiętność wyzwala w organizmie wszelkie potrzebne procesy, które wyrażać się będą w całej sztuce kochania między ludzkimi istotami. Obejmuje ona powolne i niewinne poznawanie wzajemnych potrzeb i punktów rozkoszy w ciele. Afrodyzjaki są raczej zalecane małżeństwom w celu dodania pikanterii i magii ich miłosnym uniesieniom, aby stale podsycać ogień pożądania.


Ayahuasca

Coraz odważniej badana przez naukowców południowoamerykańska Ayahuasca, czyli rytualny wywar używany przez większość plemion zamieszkujących lasy deszczowe wokół Amazonki, jest jednym z podstawowych środków o działaniu afrodyzyjnym w medycynie tropikalnej. Przy czym aktywność ta wyraża się w wielu różnych aspektach. Tradycyjnie hoasca uznawana jest za lekarstwo dla duszy. Może wywołać ekstatyczne wizje unii z kosmosem i naturą, nierzadko też obrazy przesiąknięte symboliką o charakterze seksualnym. Często słyszy się o jej dobroczynnym wpływie na głębokie poznanie sztuki seksu jako magiczno-mistycznego transferu energii pomiędzy kochankami. Podczas moich obserwacji obrzędów ayahuascowych w peruwiańskich lasach deszczowych widywałem mężczyzn i kobiety, którzy przychodzili na ceremonie, aby rozwiązać problemy lub uleczyć choroby o podłożu seksualnym. Po spożyciu "Pnącza umarłych" często opisuje się doświadczenia telepatii, a także kontakty z różnymi istotami, również tymi jeszcze nienarodzonymi. Stąd też zauważyłem uczęszczające na rytuały kobiety w ciąży, które chciały porozumieć się ze swoim dzieckiem, dowiedzieć się jaki duch zasili ciało rozwijającego się płodu lub upewnić się, że dziecko jest zdrowe, a ciąża przebiegnie bez komplikacji.

Lokalne targowiska w Peru zwykle wypełnione są po brzegi przeróżnymi miksturami, które są poetykietowane jako niezawodne afrodyzjaki. Różnorodność fauny i flory Amazonii faktycznie sprawia, że istnieje tam wiele środków o takim działaniu. Do samej Ayahuasci, zależnie od tradycji lub receptury, dołączane są dodatkowe rośliny, które mają wzmocnić działanie głównego wywaru, a także ukierunkować go na aktywność np. afrodyzyjną. Niektóre z tych dodatków to m.in. Pfaffia iresinoides, Ceiba pentandra, Brugmansia spp., czy Ilex guayusa. Wielu uczestników ceremonii Yage raportowało o wybitnie seksualnych interakcjach z duchami lub żyjącymi fizycznie ludźmi poprzez niezwykle realistyczne wizje stosunków seksualnych. Raporty uwzględniają również pozbywanie się traum, blokad, niechęci i uwalniania prześladujących fantazji, które mogą zaburzać funkcjonowanie człowieka w życiu codziennym. Badania fMRI mózgu będącego pod wpływem Ayahuasci wykazały, że ten zawierający DMT i alkaloidy B-karbolinowe wywar, uruchamia pamięć starą, wzbudza dawno nieaktywne połączenia neuronalne, umożliwiając zaistnienie przestrzeni mózgowej wspierającej przepracowywanie nabytych problemów natury mentalnej. Ayahuasca tworzy też nowe łącza neuronalne zastępujące niesłużące wdruki. Dzięki temu doniosłość doświadczenia autentycznej ceremonii dosłownie zmienia struktury neuronalne, co trafnie można opisać w języku informatycznym, jako odświeżenie, reorganizacja lub aktualizacja psychoneurofizjologicznej bazy danych. Można śmiało rzec, że enteogeny niejako poszerzają standardową definicję afrodyzjaku, ponieważ nie tylko wpływają na zdolności płciowe, ale są w stanie zmieniać działanie mózgu do tego stopnia, że ktoś kto w wyniku różnych zdarzeń nie cierpiał do tej pory seksu, jest w stanie przeprogramować swój system nerwowy w taki sposób, że magia seksualna objawi się mu/jej w zupełnie nowy, ujmujący i transformujący psychikę sposób.


Meskalina

Zawarty w wielu gatunkach kaktusów związek o nazwie meskalina ma swoją długą tradycję jako ważny środek wizyjny i rytualny. Jest to również uznany enteogenny afrodyzjak. Aktywne wyciągi uzyskiwane m.in. z kaktusów gatunku Lophophora lub Trichocereus,  bogate w meskalinę powodowały często uczucie ekstazy, myślowe i emocjonalne orgie obrazów oraz długotrwałą erekcję. Ten pierwszy znany jako Pejotl, to najważniejszy środek rytuałów magicznych rdzennych mieszkańców Meksyku i wielu regionów Ameryki Środkowej. W zależności od dawki mógł pełnić rolę potężnego narzędzia zmieniającego świadomość, afrodyzjaka lub najczęściej wyrażał się poprzez jedną i drugą aktywność jednocześnie. Jeśli ceremonia z użyciem meskalinotwórczych kaktusów zawierała jasną intencję, była w stanie dotykać nawet głębokich problemów o charakterze seksualnym. Uczestnicy tego typu rytuałów mogli dotrzeć do źródeł swoich blokad lub niezdrowych fantazji i ostatecznie uwolnić się od nich. Badacze spotykali się także ze zwyczajem zjadania wysuszonych guzików pejotlowych przez kobiety w ciąży, które wierzyły, że będą one miały ochronny wpływ na rozwój płodu oraz dziecko po kontakcie ze świętym sokiem z kaktusa urodzi się ponadprzeciętnie inteligentne, a nawet z predyspozycjami do zostania szamanem.

Osoby, które znają się na halucynogennych kaktusach i eksperymentowały z wyciągami lub ekstraktami zauważyły, że nawet małe dawki często wywierały wpływ afrodyzyjny. Przykładowo kaktus rodzaju Trichocereus wyglądem przypomina pnącego się do góry penisa. Przetwory z niego sporządzane nierzadko powodowały długotrwałą erekcję i silne podniecenie seksualne. Co za tym idzie odpowiednia dawka prawidłowo sporządzonego wyciągu może zapewnić wysoką sprawność seksualną na wiele godzin. Natomiast u kobiet kaktusowe wyciągi powodować mogą erekcję łechtaczki i zwiększone podniecenie. Na taką aktywność ma wpływ nie tylko meskalina, a także szereg satelickich alkaloidów obecnych w materiałach kaktusowych np. rozgrzewająca ciało hordenina. Północnoamerykańscy Indianie mają szereg innych roślin zawierających meskalinę lub inne pochodne fenetylaminowe, które często opisywane są jako tradycyjne afrodyzjaki.

Jeśli już jesteśmy przy Ameryce Północnej to nie sposób nie wspomnieć o fermentowanych napojach alkoholowych z różnych gatunków agawy (Agave spp.) zwanych m.in. pod nazwami mescal, wino meskalowe, tequila lub pulque. Najbardziej pożądane są napoje alkoholowe z zakonserwowanymi larwami (gusano de mescal) żyjącymi w agawach. Larwom przypisywane są właściwości odurzające i zwiększające pobudliwość płciową, które zostają uwolnione do alkoholu i wzmacniają działanie takowych mikstur. Literatura etnobotaniczna i antropologiczna często łączy agawy, zamieszkujące je larwy oraz tequilę z seksem i erotyzmem.

Związek meskaliny, która jest podchodną fenetylaminową, ze sferami intymnymi człowieka, ma uzasadnienie farmakologiczne. B-fenyloetyloamina to endogennie produkowany w naszych ciałach związek, któremu przypisuje się uczestnictwo w tzw. "chemii miłości". Kiedy zakochujemy się w kimś, nasze organizmy produkują podwyższone ilości tego enteo-empatogenu, który odpowiedzialny jest m.in. za poczucie lekkości w ciele, "motylki w brzuchu" i euforyczny stan świadomości, kiedy niemal czujemy, że możemy latać nad ziemią. Substancja ta również idealizuje w naszych oczach partnera, co z czasem, w większości związków ulega dynamicznym zmianom. Dlatego kiedy nastąpi faza opadania poziomu fenetylamin w ustroju wówczas świadome zaakceptowanie wzajemnych wad i niedoskonałości, a także podtrzymywanie namiętności, jest uznawane za kluczowy element w utrzymaniu związku w zdrowej kondycji. Dlatego rytuały pejotlowe, a także materiały roślinne zawierające meskalinę lub inne substancje o rdzeniu fenetylaminowym, uznawane są za potężne afrodyzjaki. Nie bez powodu mówi się, że po prawidłowym ceremoniale meskalinowym można ponownie zakochać się w życiu lub zrozumieć wiele aspektów swojego postępowania. Ostatecznie wiedza rdzennych społeczności została wielopłaszczyznowo zweryfikowana przez akademicką naukę. Nieraz okazywało się, że prymitywne kultury posiadały intuicyjną wiedzę o prawidłowym użyciu ogromnej ilości środków naturalnych w celu wzbudzenia pożądanej aktywności. Dlatego należy im się szacunek, gdyż metodą prób i błędów pionierzy przecierali szlaki współczesnej etnofarmakologii i farmakognozji.


PODSUMOWANIE

Jak łatwo się domyśleć jedynie zahaczyliśmy o zagadnienie enteogennych afrodyzjaków. Roślin, grzybów i innych źródeł substancji o takowym charakterze jest mnóstwo. Każda farmakopea zawiera wiele surowców o wszechstronnym działaniu na czynności płciowe i intymne. Jedną z głównych funkcji świata natury jest umożliwianie sukcesywnej reprodukcji i replikowania genów. Nic zatem dziwnego, że w toku ewolucji wykształciło się spektrum substancji wspierających proces przedłużania gatunku. Inżynieria społeczna szybko zaadoptowała tego typu substancje i uczyniła z nich nie tylko efektywne środki urozmaicające praktyki erotyczne, ale również cenione leki przeciwko zaburzeniom seksualnym i problemom z zajściem w ciąże. Warto też pamiętać, że od zarania dziejów z seksualnością człowieka ściśle powiązany był jej wpływ na rozwój wyobraźni i wewnętrznej wrażliwości. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie wyobraźnia jest tutaj kluczowym elementem. Bujnie działająca wyobraźnia w zdrowym ciele będzie wyjątkowo wrażliwa na wszelkie zewnętrzne środki afrodyzyjne. Ciało jest naszą świątynią i odpowiednia jego higiena mentalna oraz fizyczna, skutkuje udanym współżyciem seksualnym. W dobie rozpowszechniania pornografii w niemal każdym elemencie popkultury, różne wschodnie lub rdzenne indiańskie tradycje przypominają nam, że seks może być w pełni magicznym, mistycznym i duchowym doznaniem. To energetyczna unia między dwoma ciałami, w których krąży życie i świadomość. Według tantry i taoizmu poprzez magię rytuałów seksualnych możliwe jest dotarcie do głębszych przejawów świadomości i duchowej ekstazy. Analiza działania enteogennych afrodyzjaków i ich historyczny kontekst, pozwala nam pamiętać, że seks i erotykę można zmienić w sztukę... sztukę zintensyfikowanych zmysłów, pożądania i świadomego kierowania energią seksualną. Choć na całym świecie biosfera wykształciła mnóstwo substancji wpływających na sferę intymną, to właśnie enteogeny na zawsze rozszerzyły definicje afrodyzjaków, wykraczając daleko poza czysto fizjologiczne efekty, dotykając głębokich pokładów ludzkiej podświadomości i procesów nawykowych, mentalnych, a nawet genetycznych stojących u podstawy wyrażanej jednostkowo, szeroko pojętej seksualności przez każdą istotę ludzką.

1 komentarz: